Ważny, nic nieznaczący człowieku

W wielkich firmach, w ich wielkich budynkach dzieją się „wielkie” sprawy. Wszyscy ludzie są tam „wielcy” i „ważni” jak Bonaparte, a ich wyobrażenia o sobie samych przypominają puszenie się pawia w okresie godowym.

Ja, byłam wręcz ogromna 🙂 Pani Kierownik hardym krokiem przechadzająca się po włościach korpo. Dumna, z cyckiem do przodu i w wypolerowanej szpilce. Poczucie zbawiania świata przy pomocy excela i outlooka towarzyszyło mi dzień dnia. Byłam niczym prof. Religa w czasie operacji. Niczym Batman z DC Comics. Niczym Tommy Lee Jones w „Ściganym”! Czułam się ważna, lubiana, mądra, ale co ważniejsze – niezastąpiona… cymbalica 🙂 na szczęście głupota z wiekiem przechodzi.

Lekarstwem na bycie Wspaniałym jest przyjmowanie na klatę więcej i więcej i więcej… ku chwale nie swojej, a pracodawcy. Nie licząc godzin, ni dni, wpada się w pułapkę błędnie ustawionych priorytetów. Co tam, kolejny mailik po 17, albo cały tabun. Odebranie telefonu przy kolacji z rodziną ? Przecież to tylko chwila. Szybki phonecall w sobotę? Zapraszam! Po to tu jestem. Trzeba stać frontem do wszystkich, bo wszystkie sprawy są „ważne” i niecierpiące zwłoki, w szczególności te wieczorami.

Rodzina zrozumie. Klient nie. To znaczy, Tobie się tylko wydaje, że rodzina zrozumie. Bo rodzina rozumie, że jesteś zmęczony, ale nie rozumie, dlaczego się frajerzysz za darmo po godzinach.

Najlepszą kategorią są jednak telefony w czasie urlopu. Zazwyczaj to z Twojej winy , bo przecież źle przygotowałeś się do opuszczenia jedynego prawowitego miejsca na świecie – pracy, a koledzy nie wyrabiają na zakrętach. Winowajco. Sratytaty… Pępowiny nie można przerwać, bo nie daj Boże poczujemy wiatr we włosach, nieposkromioną wolność i wyturlamy się z krainy Mao Tse Tunga. A to wszystko jest takie WAŻNE.

Mimo, iż wszystko jest ważne, a Ty niezbędny, znaj swoje miejsce w szeregu. Ja poznałam. Na imprezie. W korporacji. A tylko potańczyć chciałam.. chlip 😀

Moja „ważność” tego wieczoru lekko podupadła na duchu. Prezentowałam się świetnie. Czarna klasyczna sukienka, wciągnięty brzuch, uśmiech z półki – lekko rozchylone usto, panujące nad wulgaryzmem. Miodzio.

Nieopatrznie sięgnęłam po ciasteczko… i dostałam po łapach 🙂 „Pamiętaj Aniu, częstują się najpierw dyrektorzy, ludzie na wyższym szczeblu zawodowym, to jest w dobrym tonie”. Ot, ze wsi jesteś, na wieś wrócisz, widocznie mój savoir vivre mogę sobie o kant dupy potłuc 🙂

No nic, po lekkim ogłuszeniu mentalnym, Ania poszła w tańce. Gibkie ciało, zgrabna noga, rozchulane pośladki a’la Beyonce. Wzrokiem namierzyłam kolegę z tego samego piętra z zakładu. Kolega jak kolega, faktycznie miał oddzielny pokój, ale jednak kolega z pracy. Roztańczonym krokiem podeszłam do wyfiokowanego pana, zrobiłam egzotyczny piruet zachęcający do wspólnej zabawy i… usłyszałam „Sorry mała, ja tu robię biznesy”. Pan odwrócił się plecami, Ania zbierała szczękę z parkietu.

Heh, no i kto tu jest małego formatu Szanowny Panie?

Życie zaskakuje i uczy. Kiedyś wydawało mi się, że wspaniałym osiągnięciem jest przebywanie w „wyższych sferach” dyrektorsko – managerskich, że to co robię w pracy, jest najważniejsze. Jakbym wtedy miała psi ogonek, to pewnie dupka urwałaby mi się po każdym awansie lub pochwale. Błazenada, ale trochę młodsza byłam. Nie chcę nikogo obrazić, nikogo kto ciężką pracą osiągnął dużo w sferze zawodowej. Nie. Sama wciąż pracuję jako „Manago” w korpo. Chodzi mi tylko o to, że prawdziwych chamów znalazłam w korporacyjnym creme de la creme. Świat biznesu to „Matrix”. Uważaj, którą pigułkę łykasz.

11 Komentarzy

  1. Bernardetta

    Dziękuję za ten tekst! Tak bardzo poprawił mi dziś humor 🙂 pozdrowienia z Łodzi, tu dzieje się to samo.

  2. danka

    Brawo Aniu świetnie ,że to opisujesz może Ci napuszeni przemyślą i zastanowią się że gdzieś po drodze w tym ferworze walki zagubił się normalny człowiek.

  3. Travelling Milady

    Gorzka pigułka, ale do przełknięcia. Życie uczy pokory i to tam gdzie się nie spodziewamy. Mimo to myślę, że możesz im podziękować. Dzięki temu zmieniasz priorytety…stety:)

    1. Szpilka w gnoju (Post autora)

      Wiesz, to jest na zasadzie- „Im więcej przebywasz z ludźmi, tym bardziej kochasz zwierzęta” 🙂 ale nie każda moja historia jest taka. W niedalekiej przyszłości zrobię wrzutę, jak poznałam prawdziwych przyjaciół w korpo i jak prawdziwy zapierdziel uczy wspierać i ufać.

  4. Anna

    Witam
    Ja jestem zwykłym pracownikiem biurowym w dość sporej firmie państwowej.Ale kiedyś w tej samej firmie piastowałam funkcje gospodarza ośrodka szkoleniowo – rekreacyjnego i trochę się napatrzyłam. Po ok pięciu latach pracy w trakcie której obsługiwałam różnego rodzaju imprezki i spotkania służbowe, czyli też imprezki mogę stwierdzić, że im człowiek ma się (podkreślam ma się, anie jest) w swoim mniemaniu za inteligentniejszego tym bardziej chamstwo i prostactwo z niego wychodzi nie zapominając o słomie wystającej z butów. Arogancja i brak kultury z biegiem czasu stały się czymś normalnym z ich strony i przestały mnie dziwić czy też bulwersować.
    Jestem osobą nie uznającą zbytnio autorytetów, a już na pewno nie są nimi moi przełożeni….Bardzo często to starsi ludzie, więc myślę o nich – Ot elita jaką wyhodowaliśmy, wynieśliśmy na piedestały, dyrektorzy dla których leżą ciasteczka do częstowania się
    Serdecznie pozdrawiam 🙂

    1. Szpilka w gnoju (Post autora)

      Witaj 🙂 Cieszę się, że do mnie zajrzałaś. Od momentu założenia bloga zbieram coraz to więcej i więcej historii od ludzi. Każdy tak dużo ma do powiedzenia i często niestety nie są to przyjemne opowieści. Heh, wzmianka o nieuznawaniu autorytetów.. jest mi tak bliska 😉

      1. Anna

        Jestem człowiekiem dojrzałym i staż pracy też mam już całkiem całkiem i powiem tak….Wciągu mojej kariery zawodowej spotkałam nie więcej niż 5 osób będących na dobrym miejscu i w dobrym czasie, reprezentujących sobą wiedzę i kulturę ( bo trzeba jeszcze wiedzieć że tak zwana psychologia stosowana w życiu wobec innych ludzi to jeszcze nie kultura)

  5. Kamil

    witaj Aniu… weszedlem na ta strone przypadkiem I zauwazylem twoje zdjecie, przypominasz mi bardzo moja kuzynke ktora tez sie nazywa Ania, ma 35 lat (Ty na tym zdjeciu to wygladasz raczej na 23 😛 ) I rowniez pracowala na warszawskim mordorze jako jeden z kierownikow… wiec widze, ze orki sa bardzo podobne pod wzgledem kolei losu do siebie…

    Pozdrawiam
    Kamil

    1. Szpilka w gnoju (Post autora)

      Cześć Kamil 🙂 zdjęcie aktualne. Dzięki za te 10 lat mniej. Powiedz mi to samo jak będę po 40stce pliz 🙂

  6. Gabriela

    Ile ja się uśmieję przy Twoich wpisach. Przeczytałam je wszystkie i muszę powiedzieć, że swoimi doświadczeniami mogłabyś obdarować kilka osób. 🙂 bardzo przyjemnie się Ciebie czyta i mam nadzieję, że ja jako początkujący słoik też będę miała taki dystans to wszystkiego.
    Pozdrawiam i zapraszam czasem na mojego bloga :)(www.kraqska.wordpress.com)
    Gabi

    1. Szpilka w gnoju (Post autora)

      Będę zaglądać do Ciebie. Miło, że wpadłaś do mnie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *