Jaja w Warszawie – wrzuta FB

Wpis znajdziesz tutaj.

Ciotka przywiozła mi dziś jaja do Warszawy. Pociągiem. Sztuk 240. Wyleciałam z roboty niczym wystrzelona z procy na PKP Śródmieście. Pociąg się spóźniał, mnie nerw owładnął od góry na dół. Na zakładzie ciśniemy targety, przecież koniec miesiąca, roboty w bród, a ja stoję jak ten patyk na peronie i czekam na wiejskie jaja.
Pociąg dojechał, otworzył wrota… i wysiadła ona, uśmiechnięta ciotka Ulka z dwiema torbami rodem z PRL. Ślicznie dygnęłam przed ciocią w podziękowaniu, zakasałam rękawy i dawaj z powrotem z torbami do roboty.
Wyglądałam bosko biegnąc po Marszałkowskiej. Koszula z kołnierzykiem, elegancka spódniczka, pantofelki i dwie torby. Jaskrawa zieleń i romantyczny fiolet. Pan ze Stadionu by pozazdrościł 🙂
Wślizgnęłam się na zakład, jaja postawiłam pod biurkiem, za chwilę omówię z zespołem wrześniowe wyniki.

Zaczynam nabierać coraz większego dystansu do życia. Mam na imię Ania. Do godziny 16 jestem Miłą Panią Kierownik, po 16 – handlarką 🙂

 

1 Komentarz

  1. Michał

    Hahaha Śmieszna historia 🙂 Tak trzeba – mieć dużo dystansu do tego co widzą i mówią ludzie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *