Przecież to tylko pies

Czasem w robocie lubię zrobić sobie przerwę. Wchodzę na fejsa, coś poczytam, zeskanuję wzrokiem artykuł. Wczoraj rzuciła mi się notka TVN24. Ktoś bestialsko zamordował pieska. Stłukł go na kwaśne jabłko. Daruje sobie dalszy opis, bo Mortal Kombat jest mniej krwawy. Wyznaczono za wredny łeb oprawcy dość wysoką nagrodę pieniężną. Przeczytawszy ten artykuł poryczałam się, ale tak się poryczałam w pracy, że łzy ciekły mi po plecach. Dobrze, że moja szefowa jest chora. Załzawione oczy i glut w nosie zwaliłam na bakterię na zakładzie.

Potem napisałam poniższe. Ten psiak zasługuję na inną historię.

12666451_10204405891707842_525530532_nPiki był strasznie małym pieskiem. Brzydkim, kulejącym i śmierdziało mu z łapek. W sumie nie dziwne, że śmierdziało mu z łapek, głównie stołował się w śmietniku za starą knajpą na ul. Winowajców 7.
Na ulicę Winowajców przychodzili ludzie. W zasadzie to wyglądali nawet porządnie. Ubrani i umyci, ale twarze mieli bardzo nieszczere, wykrzywione w grymasie wiecznego niezadowolenia. Piki wieczorami zakradał się do knajpy po resztki. Jakiekolwiek, byleby coś znalazło się w jego brzydkim, malutkim, ale jakże pustym brzuszku. Któregoś wieczora Piki dostał kopniaka w ten pusty brzuszek, bo jeden Człowiek miał bardziej Wykrzywioną Twarz niż zazwyczaj. Pikiego zabolało, ale wiedział, że nie był to ani pierwszy, ani ostatni kopniak w jego życiu. Był przyzwyczajony i pogodzony z bólem. Ból, taki niechciany, ale bardzo wierny towarzysz.

Towarzysz Ból nauczył Pikiego biegać. Ależ Piki biegał na tych kulejących, śmierdzących łapkach! Prawdziwy sportowiec! Piki nawet jednego razu pomyślał, że zrobiłby konkurencję punktowaną następująco:
Możliwych do zebrania jest 8 punktów.
2 punkty za ucieczkę bez szwanku.
2 punkty za ucieczkę bez potknięć.
2 punkty za ucieczkę w odległości co najmniej 5 metrów od Człowieka z Wykrzywioną Twarzą.
2 punkty za ucieczkę i niezgubienie skórki od chleba.

Zazwyczaj nasz Mały Bohater uzyskiwał 0 punktów.
Piki lubił zachody słońca, był marzycielem. W jego brzydkich, czarnych oczkach można było zobaczyć różne pragnienia. Codziennie siadał pod swoim śmietnikiem i wykrzywiał dolną wargę. Przepraszam – chciałam powiedzieć – uśmiechał się. Zamykał oczka i uśmiechał się na myśl o ludzkim przyjacielu. Chciałby takiego mieć. Mógłby go wyprowadzać na spacer, widział jak robią to Ładne, Czyste pieski. Ludzie to chyba lubią. Mógłby również się czasem do człowieka przytulić i powiedzieć mu „Kocham Cię”. Mógłby.. tylko gdzie takiego znaleźć? Przecież zna jedynie Człowieka Z Wykrzywioną Twarzą. No ale przecież! Jak da mu swoją skórkę od chleba, to może się zaprzyjaźnią? Piki zerwał się wte pędy i pobiegł do Brzydkiego Człowieka. Może człowiek okaże się Ładny? A może nawet Piękny!? Serduszko Pikiego biło strasznie szybko. Serduszko było malutkie, ale miało tak dużo uczucia do oddania!

Ostatnie co poczuł nasz Mały Bohater, to niewyobrażalny strach. Towarzysz Ból był wierny i lubił Małego, więc tym razem był dla niego bardzo łaskawy i szybko go opuścił. Nie opiszę tego, co się stało. Piki w zamian za skórkę od chleba dostał najprawdziwsze zło. Człowiek okazał się najobrzydliwszą istotą. Piki tego dnia umarł z serduszkiem wypełnionym nadzieją.

Pewnie myślisz Drogi Czytelniku, że to koniec historii Pikiego. No widzisz, to nie jest koniec.Piki usiadł zdziwiony na pachnącej trawie. Ziewnął, mlasnął i pruknął przeciągle. Popatrzył na swoje łapki. Najpierw na jedną, potem na drugą, obejrzał się na ogonek.. Jaki ogonek! Toż to piękny, gruby, czarny ogon! Wstał i przeszedł się kilka kroków, potem zaczął biec. Biegł coraz szybciej i szybciej i szybciej i nic go nie bolało! Uszka mu trzepotały, oczka uśmiechały, szczęście łapki napędzały!
Niebo. To było jego wyśnione niebo. Już nie był małym, stłamszonym psiakiem. Zmienił się w pięknego, rosłego ogara o lśniącej sierści. Był silny, zdrowy… i bezpieczny. Piki biegnąc mijał inne psy. Psy nie miały skrzydeł, choć były aniołami. Były opiekunami małych, skurczonych… ludzi. Ludzie…
Człowiek. W jednej sekundzie zaczęły przewijać się mu przed oczami ostatnie kadry ziemskiego życia. Człowiek z Wykrzywioną Twarzą. Kij. Kroki. Kroki. Kij. Coraz bliżej. Blisko. Wrzask Człowieka. Pisk Psa. Wypadająca z pyszczka skórka od chleba.

Piki usiadł koło bram nieba. Tłoczyli się tam malutcy, pomarszczeni ludzie, oprawcy. Czekali na swoją szansę, na swojego opiekuna. Przebaczenie. Piki westchnął. Życie jest takie piękne, takie proste. Przecież wystarczy być dobrym, aby było dobrze. I Piki nagle zrozumiał, że to nie on był biedny mieszkając na Ziemi, to nie on był brzydki i skrzywdzony.

„No dobra” – pomyślał Piki. „Posiedzę tu i poczekam na Ciebie Człowieku. Przecież ktoś Ci musi wytłumaczyć, że łatwiej by Ci się żyło, jakbyś był miły. Może tutaj zjemy razem moją skórkę od chleba”.
Pies. Bez znaczenia w jakim świecie.. pozostanie naiwny.

5 Komentarzy

  1. Czarek

    Piękny i wzruszający tekst.
    Ja też to tak rozumiem. Sami mamy pięknego i mądrego psa, co można zobaczyć na mojej facebook’owej stronie. Od ponad 6 lat nasz pies (wabi się Deco)jest ciężko chory. Ile oddania i miłości mu poświęcamy to tylko my wiemy i lekarze. Wystarczy nam, że jest naszym najwierniejszym przyjacielem i kocha nas bezwarunkowo. Takiej miłości nigdzie indziej nie znajdziemy. Dlatego też jesteśmy szczęśliwi z każdego dnia bycia razem.
    Czarek

    1. Szpilka w gnoju (Post autora)

      Tacy ludzie jak Pan.. to wspaniali ludzie 🙂 Pozdrawiam ciepło i ściskam Deco 🙂

  2. Piotr

    Po przeczytaniu tego tekstu od razu przypomniał mi się Komar i Tofi, psiaki które pewnie nie miały łatwego życia kiedyś.
    Komara musiałem niestety pożegnać, ale wciąż jest żywy w moim sercu, to był prawdziwy przyjaciel, który niczego nie oczekiwał od życia poza akceptacją….otrzymał więcej.
    Mam nadzieję, że każdy Piki również pozostanie w czyimś sercu i doświadczy akceptacji oraz miłości.
    Co do „pomarszczonych” ludzi, to faktycznie mogliby się wiele nauczyć od naiwnych psiaków.

  3. Lordchaos

    Lubię cię czytać

    1. Szpilka w gnoju (Post autora)

      Nie sądziłam, że czytasz 🙂 Dzięki!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *