Zostałam dealerem – wrzuta FB

Wpis znajdziesz tutaj.

W niedzielę zazwyczaj przywożę ze wsi zamówienia. Upycham je w siatki, torby i pudełka, co za tym idzie, początek tygodnia mam mocno napięty. Zamówienia w stolicy często wożę metrem. Wielka torba ciśnie mi ramię i przykuwa do podłogi. Tłumy z rana są niebagatelne, więc torbę chronię swoim ciałem. Nieraz i nie dwa syknęłam pod nosem, aby ktoś łaskawie uważał.
– „Że niby szkło Pani wozi?”
– „Nie. Jaja. Precyzyjniej rzecz ujmując – 100 jaj”.
– „A to przepraszam”.
We wtorek pod moją pracę podjechała Pani Ewa. Wyskoczyłam z torbą pod zakład. Szybki przerzut. Zero słów. Uliczna kontrabanda 😉
Chwilę później zgłosiła się znajoma. Skryłyśmy się za samochodem dostawczym w nadziei, że nikt z pracy mnie nie zobaczy.
– „Masz świetny towar, w przyszłym tygodniu wezmę też dla mamy”.
Chowając pieniądze do kieszeni zobaczyłam obok swoją pracownicę z oczami ” jak 5 zł”.

Cholera. Zostałam dealerem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *