Przypadki chodzą po Ani – wrzuta FB

Wpis znajdziesz tutaj.

Zawsze należałam do zdolnych dziewczynek inaczej. W szkole średniej dwója za dwóją z fizy, kumpel brata załamywał się w czasie korepetycji, ale na trójczynę z plusem mnie wyciągnął! Z Biologią lepiej mi się nie układało, a raczej z panią nauczyciel, której to pod tablicą klarowałam, że wszystko mi jedno co będę miała na koniec roku, bo i tak maturę z historii zdaję. No zdałam tak dobrze, że od 15 lat jestem rekonstruktorem historycznym 🙂 Mielenie ozorem zostało mi po dziś dzień, a także robienie pierwej, myślenie potem. Jakiś czas temu wzburzona wróciłam z roboty, walnęłam drina XXL i zeszłam jak mały alkoholik po małpeczkę do żabki. XXL poplątało mi nóżki i traf chciał, że zakupiona wódeczka wypadła mi z kieszeni pod radiowóz przy klatce schodowej. Mowę wówczas mi odebrało, ale ukłon królewski przed miłymi panami w mundurach pięknie wykonałam.
W wielkiej ubezpieczeniowej korporacji ówczesny szef usłyszał, iż moja penetracja nie jest jeszcze gotowa. To, że siedzieliśmy sam na sam w jego gabinecie, a ja patrzyłam się mu głęboko w oczy, na bank mi nie pomogło. Poszłam spuścić głowę w toalecie. Przy każdej okazji w rozmowie z nim, bardzo wyraźnie i głośno, często bez potrzeby, starałam się używać słowa PREZENTACJA.
Jednakże ostatnie wydarzenie wzbudza we mnie najmilsze wspomnienie 🙂 Słońce gorące, urwałam się z roboty wcześniej, wpadam do domu… dzwoni szef.
Szef z angielska mi wyjaśnia, że jestem bardzo dobrym pracownikiem (juppi!) i że awans mi się należy (!!!) Na te słowa endorfiny zaczynają wylewać mi się uszami.. i wpada mój 42 kilowy pies do pokoju dysząc przy tym niemożliwie. Szef pyta, czy mam obok siebie psa. Stanęłam przed bardzo trudnym wyborem – albo powiem TAK i się wyda, że zdezerterowałam z zakładu – albo biorę na klatę dyszenie i powiem, iż się podnieciłam przy awansie. Cholera..
Jak zawsze zachowałam się szczerze. Moja była szefowa ostrzegała mnie przed „strzelaniem pustymi nabojami”, ale jakoś to strzelanie póki co dobrze mi wychodzi 🙂

1 Komentarz

  1. Piotr

    Zawsze Ci mówiłem, że warto być sobą 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *