Rozmowa biznesowa w stylu Ani – wrzuta FB

Wpis znajdziesz tutaj.

Przed świętami rejwach. Z niemowlakiem na ręku ustawiam sprzedaż jaj, coraz większa świadomość żywieniowa klientów, coraz więcej roboty.
Dzwoni Pan Przemysław, że dostał namiary do mnie od wspólnej znajomej, że podobno mam kosmicznie dobre jaja, że może byśmy się dogadali.
Ależ oczywiście i z wielką chęcią! Zaczynam „ę, ą” opowiadać o hodowli, karmiąc swoją 7 tygodniową córę. Baśka przy słuchawce kwili, mruczy – zero szacunku dla rozmowy biznesowej ) Jednakże po drugiej stronie słyszę dokładnie te same dźwięki i bez namysłu wypalam:
Ja: „Karmi Pan,”?
Klient: „Tak, dziecko”.
Ja: „Ok, bo ja również”.
Klient: „Świetnie, to się dogadamy”. ()
Po chwili w tle rozbrzmiewa trzask, prask!
Klient: „Przepraszam, muszę wejść dla spokoju do łazienki, aby dokończyć tę profesjonalną rozmowę”.
Nagle huknęło strasznie głośno i Pan Przemysław rozłącza się, uprzejmie przepraszając. Barbara w tym momencie postanawia pobić rekordy kupki. Wszystko brudne. Baśki ubranko, przewijak, moja bluzka i łokieć Świetnie sobie radzę!
Oddzwania Pan Przemysław w trakcie mojej walki z pieluchą. Barbara drze się niczym na treningu śpiewu operowego i puszcza sowite bąki.
Klient rozradowanym już głosem: „Może później się zdzwonimy”?

Dobijanie targu dokończyliśmy sms’ami. Jak to moja była szefowa mawia – najważniejsze, to pracować w atmosferze wzajemnego zrozumienia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *