Moralne upadki Ani – wrzuta FB

Wpis znajdziesz tutaj.

Wracając wczoraj do mieszkania podskoczyłam po kebaby dla siebie i wybranka mojego serca. Mój ulubiony mieści się niedaleko metra Imielin. Mieszkałam tam jakiś czas, w okresie niezwykłej frywolności swego życia i często budkę odwiedzałam. Sprzedawca od lat ten sam, na widok mego przytytego lica po ciąży uśmiechnął się i szczerym ukłonem przywitał. Obejrzał mnie dokładnie i łamaną polszczyzną stwierdził, że inaczej wyglądam. Myślę sobie, odwrócę jego uwagę od podwójnego podbródka!
Ja – No tak, dłuższe włosy mam.
Pan Kebab – A no no, miałaś takie wygolone po bokach kiedyś.
No miałam, wzorki – srorki i niemal irokeza.
Pan Kebab – Syn czy córka?
To ja pyk focię Barbarki na telefonie, przecież to cudo, ideał, z pewnością miły Pan polewając baraninkę ostrym sosem zachwyci się jej urodą.
Pan Kebab – Kiedyś to inaczej było, co? Z wieloma chłopakami się ciągało, wódkę się piło, po nocach chadzało, hm?
Na te słowa ciepło rozlało się po całym moim ciele. Cholera, jak nic czegoś nie pamiętam i kolega Ahmed był świadkiem mego beztroskiego upadku! Spalę się ze wstydu!
Po chwili zrozumiałam jednak, że to nie wstyd, a wewnętrzny wesołek . Życie to etapy. Teraz zmieniam pieluchy, piekę ciasta i zasypiam o 21. Czuję się dobrą mamą i cieszy mnie to. Cieszy mnie również to co przeżyłam, jak żyłam i to, co przeżyję za jakiś czas. Dobrze jest brać życie garściami.. z całymi jego konsekwencjami .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *