Szanuj ojca swego – wrzuta FB

Wpis znajdziesz tutaj.

Raz w tygodniu robimy z ojcem podsumowania naszej hodowli kurkowej. Ile jajek dziewczyny zniosły, jakie punkty dostawy, jaki zarobek, jakie wydatki.
Poniedziałek. Siadam w kuchni, odpalam kompa i tworzę kolejną tabelkę w excelu. Tu kolorek, tam „boldzik”, coby łatwiej analizować dane. Ojciec dosiada się ze swoim kajetem, od linijki rysuje tabelki i podlicza wszystko na kalkulatorze. No więc ja mu już tysięczny raz mówię, że po jaką cholerę traci czas. Bo ja tu przeciągnę, samo się zsumuje i nawet wykresik odpalę, wszystko pięknie, szybko, nowocześnie… i jebs! Komp na te słowa się zawiesza, a ja wrzeszczę w niebo głosy, że „nie zasejwowałam” i psu w dupkę godzina roboty! Padre spoglądając spod okulara podsuwa mi swój zeszyt i rzecze:
– No. Dobrze, że ja zasejwowałem.

No. Dobrze. Cisza i pokora zadzwoniła mi w uszach .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *