Sztywne skarpetki w przedpokoju

skarpeta

Mocnym strzałem w głowę była sama wyprowadzka z domu w wieku lat 19. Uczucie to mogę porównać do wygrzebywania się spod ciepluchnej pościeli w mroźny poranek. Nie chce się.

Drewniany pokoik z widokiem na koński wybieg, zamieniłam na klitę z widokiem na 3 burdele, mieszczące się przy Alejach Jerozolimskich. Śpiew ptaków przeistoczył się w stukot tramwajów o szyny oraz darcie gęb Klientów wspomnianych domów uciechy.

Najmocniejszym jednak doświadczeniem byli moi współlokatorzy. Trzy starsze Słoiki rodzaju męskiego. Jednym z najtrudniejszych moich „pierwszych razów” był poranek i próba skorzystania z łazienki. Jako, że byłam jedyną dziewczyną w mieszkaniu i poranna toaleta zajmowała mi najwięcej czasu, chłopcy swój kompresowali do granic możliwości – takie trochę frontem do Ani 😉

Owego ranka uchyliwszy drzwi do wspólnego sanitariatu, moim oczom ukazał się nietuzinkowy obrazek…brata siedzącego na kibelku, Karola pławiącego się w wannie oraz Radzia, myjącego zęby przy umywalce. Promocja rodem 3 w 1 🙂

Powodem integracyjnego poranka nie tylko była chęć zwolnienia mi miejsca, ale również to, że brat wybiegał rozdawać gazety na ulicy, Karol czy to słońce czy to deszcz nakładał kamasze geodezyjne, natomiast Radek przed bądź po zajęciach, jeździł pociągiem na przedmieścia do pracy w biurze projektowym.

Bujne życie studenckie każdego z nas, od samego początku przeplecione było pracą, ponieważ drogi czytelniku, „kotlet od mamy” zazwyczaj kończył się około środy i nijak szło podkradanie z lodówki rodziców oddalonej o 100 km.

Szkoda, że nie można było również podkradać proszku do prania… Pamiętam dzień, w którym potknęłam się o skarpetę Karola. Była sztywna i stała (dosłownie stała) przy kamaszach, a Karol po 12h pracy leżał „ustrzelon” na kanapie.

Heh, stolica potrafiła wypełnić nam czas po brzegi 😉 a my dzięki niej, zostaliśmy mistrzami żonglowania dobą pomiędzy pracą, uczelnią a imprezami.

3 Komentarzy

  1. Małgorzata

    Współlokatorzy trochę podobni do moich, ale obecnych 🙂

  2. Gabi

    Czytam ten wpis już kolejny raz i znów nie mogę się przestać śmiać. Aniu masz cudowne pióro, lekkie i z idealną dozą ironii. Świetnie się Ciebie czyta, powinnaś napisać książkę 😛
    Pozdrowienia od koleżanki słoika 😉

    1. Szpilka w gnoju (Post autora)

      Heh dzięki 🙂 pare osób mi już powiedziało, że powinnam napisać książkę… i pewnie spróbuję w niedługiej perspektywie. Tera muszę nadrobić wpisy. Urlop i przesiadywanie na wsi odłączyło mi chwilowo mózg 😀 Uściski!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *