Kim jest Ania?

Ania

Nie jestem chora, ani stara, ani bezrobotna, z wyglądu nawet niczego sobie – wystarczy, że „przytapetuję” worki pod oczami i wychodzę z domu. Za mało problemów? Nudne? Ha! Nie.. bardzo życiowe.

Jestem korpo-szczurem, od 14 lat mieszkam w Warszawie na 30 m2, prawię godzinę dojeżdżam do roboty. Nie mam dzieci, ale za to 33 lata na karku. ( Tzn. przepraszam mam, kota i psa) Szanowna Pani Kierownik „W dupę kopana” dewastująca stopy szpilkami.

Największym jednak problemem jest to, że jestem ze wsi, gdzie powietrze pachnie trawą, a tak niewiarygodną ilość gwiazd na niebie, w mieście widać jedynie na filmach. Jeśli mam kaprys usiąść na trawie, po prostu otwieram drzwi od domu, a nie wsiadam w autobus numer 500 „coś tam” i 35 min tłukę się do parku…

Rzeczywistość jednak wygląda tak, że wsiadam w ten cholerny autobus/metro/tramwaj i dojeżdżam do warszawskiej natury, a las kabacki traktuję niczym Puszczę Białowieską.

Mój dom, moja wieś to zaledwie 100 km na wschód od Wawy, a bywam tam co 3 tydzień i czaszka z żalu mi przez to pęka.

To co ja robię w stolicy? Jestem niewolnikiem kasy. Poświęcam swoją duszę dla pieniądza. Nie godzę się na minimalistyczny zarobek w swoim regionie, rezygnując tym samym z ogromnej miłości – pól, lasów, ogrodu, malej stajenki za domem oraz dwóch uroczych gęsi… ale również zbieram doświadczenie swoje i innych, aby przekuć je w słowo i cieszyć nim Ciebie 😉

Tym samym doszliśmy do sedna sprawy – ten blog będzie o przeżyciach wiejskiej baby w korporacji, a także o tym, jak robiąc karierę w Warszawie, małymi kroczkami wraca do domu.

Bo tam Twój dom, gdzie serce Twe – a nie konto bankowe.

Yeah! 🙂

29 Komentarzy

  1. Mario

    Witaj Aniu ! jak dobrze, że jesteś 🙂

    Wszyscy jesteśmy niewolnikami, będziemy nimi tak długo, jak się na to godzimy. Wolność, to jedna z najwyższych wartości, a może nawet najwyższa, w zależności od poziomu świadomości. Jednak wolność, to stan umysłu, a umysł, to jedyny oprawca naszej duszy, naszego serca. Nie ważne skąd pochodzisz i dokąd zmierzasz, czasem trzeba przebyć długą drogę, zagubić się, tylko po to, by móc odnaleźć swoje miejsce we wszechświecie…

    Bądź sobą, tą jedyną prawdziwą niezaszufladkowaną i nienazwaną. Bądź wolna, niech umysł Cię nie nakreśla, określaj się sama miarą najwyższą, miłością równą do wszystkiego co nazwane i nienazwane.

    „Rób to, co kochasz i nie myśl co ktoś pomyśli, myśl o czyjejś myśli oddala od rzeczywistości twej miłości”

    Szerokiej drogi !

    1. Szpilka w gnoju (Post autora)

      Witaj 🙂
      Dziękuję za odwiedziny i miłe słowa. Ten blog to opowieść o mojej drodze do wolności, mojej wolności 🙂

      Wszystkiego dobrego!

  2. Travelling Milady

    Odnalazłam w Twoich słowach siebie. Ja pojechałam w weekend do skansenu i tak bardzo boleśnie poczułam, jak tęsknię za takim prostym życiem w zgodzie z naturą. Na co mi ten cały miastowy blichtr, kiedy jestem tu więźniem własnego los? Kibicuję Ci z całego serca i czuję, ze wybiorę tą samą drogę.

    1. Szpilka w gnoju (Post autora)

      Dziękuję Moja Droga 🙂 Aktualnie łączę dwa życia. Nie ma nic bez poświęcenia i rewolucji. Trzeba chcieć, pragnąć, działać i w końcu przestać się bać. Ja przestałam.

      1. Travelling Milady

        Może kiedyś spotkamy się w połowie drogi. Tego nam życzę:)

  3. Andrzej

    Droga Aniu.
    Kto nie ma marzeń ani celu to nie żyje. Z całego serca życzę Ci, żeby Twoje marzenia się spełniały. Ja w młodości miałem kolorowy sen (chatka na polanie w lesie nad stawem, kupę zwierzaków). Cały czas marzyłem żeby sen się spełnił. Po 20 latach udało mi się pod lasem wybudować drewniany dom, nasadziłem tysiące drzew, krzewów i kwiatów. Wykopałem staw, dwa stanowiska dla koni, kilka psów i kotów, dzikich nie zliczę, słowem sielsko i anielsko. Ale z domem jest tak jak w piosence Majewskiej; „to nie sztuka wybudować dom, sztuka sprawić żeby miał w sobie duszę”. Mnie się to nie udało. Zrozumiałem, że stałem się niewolnikiem swojej posiadłości. Nie mogłem nigdzie wyjechać, bo zwierzaki (gdy ojciec zmarł, to nikt inny do psów nie mógł podejść), cała kasa szła na utrzymanie posiadłości, szybka decyzja i z bólem w sercu sprzedałem. Teraz mam dużo czasu i poznaje świat. To jest moim celem, chce zobaczyć jak najwięcej. Wiec Droga Aniu cierpliwości, na wszystko przyjdzie czas i pora, a to że nasze marzenia się zmieniają to dobrze. Panta rhei!

    1. Szpilka w gnoju (Post autora)

      Życie to etapy. Ja nie wiem, jak moje będzie wyglądało ok 60tki. Wiem, czego teraz chcę i na ile mam sił. Wiem również, że sielskość nie zawsze jest sielanką 🙂 Dobrze Andrzeju, że miałeś okazję sprawdzić, jak wygląda takie marzenie od środka 🙂 a jeszcze lepiej, że na dzień dzisiejszy jesteś wciąż szczęśliwy! 🙂

  4. Żanet

    Trafiłam tutaj przez bloga tej Pani wyżej – Travelling Milady – i już tutaj zostaję.
    Masz pisane kobieto! Będę częstym gościem 🙂 Pozdrawia z pięknego Bristolu 🙂

    1. Szpilka w gnoju (Post autora)

      Rany, dostaję tak wiele pozytywnych słów, ze gęba mi się cieszy jak banan 🙂 Dzięki, ze wpadłaś. Zostań na zawsze 🙂 Uściski!

  5. Kontestacja rzeczywistości

    Moja droga jestem również z tych samych okolic. Masz gadane i bardzo dobrze! będę wpadać często 🙂

    1. Szpilka w gnoju (Post autora)

      Dziękuję!Zapraszam i dużo uśmiechu życzę 🙂 Zawitałam tęż u Ciebie. Miło tam 🙂

  6. Robson

    Droga Aniu, nie ma sensu sie meczyc…zbieraj swoje rzeczy i wracaj jak najszybciej do swinek, do kruwek…tam gdzie Twoje miejsce. Ciagle spotykam sie z powyzszym „problemem” jakim jest mieszkanie i praca w Warszawie i ciagle nie potrafie tego zrozumiec.. Jesli jest Wam tu tak zle, nie potaficie sie odnalezc to po prostu wracajcie i bilet powrotny chetnie kupia osoby podobne do mnie.. NIE MOWIE SZEPTEM GDY MOWIE SKAD JESTEM!!! JESTESMY WASZA STOLICA!!!

    1. Szpilka w gnoju (Post autora)

      Haha, no w końcu pierwsza osoba, której blog wszedł w pięty 🙂 A już się martwiłam, że będzie tylko poklask od osób przyjezdnych do stolicy 😉 Jeśli jest Pan z Warszawy – to nie dziwne, że nie potrafi Pan zrozumieć, ponieważ to Pana dom. Jeśli jest Pan przyjezdny – to pozazdrościć zadomowienia się i braku nostalgii. Zachęcam do śledzenia bloga, ponieważ nie znajdzie tu Pan samych wpisów pt. „Wawa jest be”. Oj nie 😉 Po Pana wypowiedzi widać, że nie przeczytał Pan moich anegdot. Ostatnie zdanie Pana wpisu rozbawiło mnie do łez. Ponieważ Warszawę taką, jaką jest tworzą wszyscy tam ludzie, dzięki wszystkim jest rozwój. Dodam jeszcze kąśliwie, że jedynie 20% warszawiaków, to „prawdziwa Warszawa”, rodowita. Bo reszta, to masa napływowa z pokolenia dziadków czy ojców. A Pan, do której grupy należy? 🙂

      1. Robson

        Ciesze sie, iz moglem Pania rozbawic. Oczywiscie ostatnie zdanie bylo z mojej strony lekka prowokacja.. Odpowiadajac na pytanie, to jestem Warszawianinem, tu sie urodzilem i to miasto ksztaltowalo moja osobowosc. Oczywiscie zdaje sobie sprawe ze osoby naplywowe tworza miasto i jego wizerunek. W calej Polsce duze miasta sciagaja osoby szukajace lepszej pracy, placy, mozliwosci rozwoju, przygod,itd.. Jest tak w Polsce i na calym swiecie, dlatego z tym sie godze.. Jedyne z czym sie nie moge pogodzic, a moze i moge z tym, ze nie chce to marudzenie na Warszawe.. Ogolnie mowiac „zly to ptak, co wlasne gniazdo kala”…

        Ps.z moja pieta wszystko ok

        1. Szpilka w gnoju (Post autora)

          He he, rozumiem Pana. „Wybranek mojego serca” to też Warszawiak i dokładnie to samo powiedział. Marudzenie. Są różne kategorie marudzenia, te wredne i te, „kurde ale korki, w tej Warszawie to tak zawsze” 🙂 Mnie kształtowało 10 lat w Siedlcach, 10 lat na wsi i ostatnie 13 lat w Warszawie, stąd ten blog.. bo strasznie, ale to strasznie wkurza mnie wiele rzeczy w obu „frakcjach” i mam sporo do powiedzenia w tym temacie. A to, że tęsknię do wsi? No tęsknie, kocham wieś i tego nic nie zmieni. Jak Pan tu „zostanie” to zrozumie i może będziemy mieli okazję do kolejnej dyskusji. Wszystkiego dobrego 🙂

  7. Anna

    Ujmujący ten wpis i jeśli na zdjęciu jesteś Ty, a wierzę że tak, to dobrze Ci z oczu patrzy. Przeciętny człowiek(ale nie w sensie ,że ty jesteś przeciętna tylko w sensie statystyczny człowiek)musi w życiu rezygnować z wielu rzeczy przynajmniej w tym kraju i w takich czasach nie korzystnych dla młodych ludzi. Droga za przysłowiowym chlebem jest kręta i wieść człowieka może przez takie meandry życia, że czasem powrót do źródła może być trudny, a nawet nie możliwy. Tobie życzę byś osiągnęła coś w tej Warszawie (wyrwij stamtąd ile się da i nie zatrać swojej osobowości i tożsamości) i ułożyła sobie szczęśliwe życie i nie daj się innym zwariować

    1. Szpilka w gnoju (Post autora)

      To ja 🙂 Już wiem, że się nie zatracę, ponieważ taką, jaką jestem obecnie, ukształtowało mnie doświadczenie wieloletnie w stolicy. Kilka lat temu myślałam, że jest wszystko ok i niczego nie będę zmieniać. Srodze się pomyliłam 🙂

  8. Ania

    Nie jestem warszawianką z urodzenia lecz z wyboru. Sama pochodzę z niewielkiej miejscowości, ale zionie z Ciebie niechęć do ludzi z miasta na kilometr. Kochasz dzielić na lepszych i gorszych. Psioczysz na Warszawę, w której masz pracę jesteś tym kim jesteś. Czy byłabyś kierownikiem na swojej wsi? Chyba tylko na swoim podwórku. Troszkę szacunku do ludzi, do miejsca, w którym przebywasz i pracujesz.

    1. Ania

      Nie wstydzę się miejscowości z której pochodzę, żeby nie było…

      1. Szpilka w gnoju (Post autora)

        To bardzo dobrze, bo prezentujesz dokładnie tę grupę społeczną przyjezdych do Wawy – co ja 🙂 Wszystkiego dobrego.

        P.S. Żebyś miała większy ogląd co mnie kształtowało i co będzie kształtowało mój blog – to jest 10 lat w Siedlcach, 10 lat na wsi, 13 lat w Warszawie i krążenie wte i wewte. 10 lat pracy w korpo – to 10 lat obcowania z całą masą ludzi, którzy „zasługują” za to, aby poświęcić im chwile przy wpisie.

    2. Szpilka w gnoju (Post autora)

      Cześć, nie zionie ode mnie niechęć do ludzi z miasta i nigdy nie zionęła – ale cieszy mnie, że ktoś czyta i ma czas i ochotę wypowiedzieć swoje zdanie. Nie kocham dzielić ludzi na lepszych i gorszych, mam wrażenie, że nie przeczytałaś moich wpisów? Ja właśnie piszę o tym, jakie są podziały, jak się w tym odnajduje i jaki ma to wpływ na mnie i na otoczenie. Szacunek do ludzi zawsze miałam ogromny, dlatego od wczesnych lat wrzucano mnie na stanowiska, gdzie główne zadania, to praca z ludźmi. Natomiast na swoim podwórku, jestem po prostu Anią 🙂 moje podwórko to miejsce, gdzie mogę nabrać sił, aby przyjmować na barki to wszytko, co przyjmuję dzień dnia w „Korpo”. Zaglądaj tu czasem. Myślę, że nie jeden wpis Cię zdziwi i pokaże, o czym de facto jest/będzie ten blog.

      1. Ania

        Ja 22 lata w Siedlcach z konieczności, 18 lat w Warszawie z wyboru – to było moje marzenie, i w wakacje na wsi – również z wyboru. Kocham moją Warszawę, ale też kocham wieś, mimo iż nie mam na wsi korzeni. Podziały na miastowych i wsiowych były dla mnie zawsze bardzo niezrozumiałe i świadczyły o tym, że ludzie nie umieją uszanować się wzajemnie. Co do Siedlec…cóż, szanuję, ale weekend u rodziców mi wystarczy. Co do podziału na słoiki i miejscowych – jakoś nigdy tego nie odczułam, może dlatego bo widać po mnie ten patriotyzm lokalny? Tak jak na swojej wsi nie odczułam pogardy ze strony miejscowych. Te wszystkie podziały są niepotrzebne.

        1. Szpilka w gnoju (Post autora)

          🙂 Ania te podziały są całkiem niepotrzebne! Czasem okrutnie, niemiłe i wkurzające. Niektóre komentarze obu stron to wręcz opary absurdu, dlatego chce o tym pisać, bo temat wywołuje wiele emocji. Po Twoim ostatnim komentarzu mam wrażenie, że mamy takie samo podejście do tego tematu. Chyba źle odczytałaś moją intencję. Myślę, że niektóre moje wpisy mogą być w przyszłości kontrowersyjne, bądź podkurzą niejedną osobę. Nie zamierzam tu głaskać po głowie ani jednej, ani drugiej strony 😉 Jesteś jedną z nielicznych osób, które są z mniejszego miasta i a) nie wstydzą się tego b) mają normalne podejście do obu stron c) lubią Wawę. Dlatego powinnaś czasem wpadać na ten blog 🙂

  9. Magda

    Ania, ja ja Cię dobrze rozumiem. Ja też jestem ze wsi, którą kocham nad życie a do której nie ma po co wracać. Mam trochę gorzej bo ponad 200 km na wschód. Jestem tam, co 3 miesiące…
    Tak chciałabym mieć psa ale jak? w 10 m 2 nawet pająk nie chce ze mną mieszkać, a właściciel nie godzi się na kota. Też mam marzenia a najbardziej marzy mi się duża kuchnia z dębowym stołem i ogródkiem za oknem, z której nie będę wychodzić 🙂 To już jest dużo, bo wróciły do mnie marzenia, odkąd mieszkam w stolicy nie miałam nawet czasu i siły marzyć..

    1. Szpilka w gnoju (Post autora)

      Cześć, Magda będziesz miała stół dębowy. Być może nie za miesiąc, ale będziesz miała skoro go naprawdę chcesz. Jeśli coś Cię przygnębia, jeśli są elementy w życiu, które nie pasują do Ciebie – zmieniaj je powolutku. Nie wszystko na raz. Ja przyjęłam strategię niczym wspinanie się po górach. Wyznaczam sobie mały, bliski cel – jeden i do niego idę. Nie przytłaczam się, bo robiłam to wcześniej i żyłam w stagnacji odbierającej mi chęci. Nie możesz mieć nawet kota? Rozejrzyj się może za innym mieszkaniem? Teraz jest świetny moment, bo kupa studentów rezygnuje na okres wakacyjny. Ja też kiedyś nie mogłam mieć psa. Teraz mam i psa i kota, a przeszłości macham chusteczką w dłoni 🙂 Życie jest po to, aby je ułożyć jak tetris, musi pasować 🙂

  10. mstw

    Skoro tak Ci źle, to wracaj na wieś i przestań narzekać. Czy w obecnych czasach nie można po prostu się spakować i przeprowadzić? Potrzebny jest do tego blog i wylewanie żali na forum?

    1. Szpilka w gnoju (Post autora)

      Witaj, do tej pory starałam się wszystkim komentującym tłumaczyć na spokojnie jaka jestem i po co ten blog. Jednak tym razem tego nie zrobię, ponieważ widać po komentarzu, że albo czytasz bez zrozumienia, albo przeczytałeś 1 wpis. Sugeruję, zanim wydasz opinię, poświęcić więcej czasu, aby była trafna 🙂 Wszystkiego dobrego 🙂

  11. mstw

    Dziękuję, ale nie musisz mi tłumaczyć. Przeczytałem z dużym zrozumieniem kilka Twoich wpisów jak i „Kim jesteś”.

    Próbujesz „słodkim piórem” zakłamać swój prawdziwy obraz jak i cel tego bloga. Sporo osób się już na to nabrało, bo to muszę Ci przyznać, przyjmnie się Ciebie czyta.

    Podatki chociaż płacisz w Warszawie? 🙂

    1. Szpilka w gnoju (Post autora)

      Jestem Nomadem. W Wawie płaci mój parter. Ja place po ” ciemnej stronie mocy ” 🙂 ciesze się, że podoba Ci się moje pióro 😉 uściski.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *